poniedziałek, 16 czerwca 2014

Owocowy zawrót głowy

Jak powszechnie wiadomo zwariowałam, zaczęłam się odchudzać, ćwiczyć i w ogóle przechodzę na semiwegetarianizm...
Byliśmy wczoraj na spacerku, a dziś Munio pozował do owocowej sesji. Po powrocie z zakupów (na których zaopatrywałam się w żywność na mą dietę) Munia zafascynowały owoce... a konkretnie jeden.

Dziecko na smyczy wyprowadzane... żeby nie było to profesjonalny plecak Batmana jest!

Krzywię się bo lizaka mi dali źli ludzie...



Łąki łan...

Citong, szpieguje dla CIA zapewne...

Ciśniemy pod górkę, ponieważ nierozmyślnie powiedziałam "Ciekawe co jest za tą górką"

Osiedle domków jakieś...

A my dalej pod tą górkę...

Widok z rzeczonej górki

Za górką również jest łąka. Aż dziw normalnie, trzeba było sprawdzić na GPS'ie

Idziemy dalej... czyjeś artystyczne malowidła...

Strasznie patriotyczny względem swego miasta ktoś jest...

No właśnie... ale faaaajne! ;)

Tak, zaatakowałam obydwu golarką. Raz na jakiś czas trzeba pozbyć się kołtuna...

Koniec spaceru... zmierzamy do domu.

Dzisiejsze owocowe zakupy

Skład mojej diety i podstępne lepkie łąpki

No a co to?

Duże i okrągłe...

Hmm a może to drugie dziwne coś?

To okrągłe jest chyba fajniejsze...

A może to pachnie?

Wybieram to! (Bo każdy facet lubi duże melony) :D


Na razie tyle wieści mam dla was...
Pokażemy się wkrótce! Pozdrawiamy wszystkich ciepło i jedzcie owoce (nie mylić z owcami)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz